W poniedziałek 12 października niemiecka policja, na wniosek polskich służb, zatrzymała dwóch obywateli Turcji podejrzanych o podpalenie naziemnej stacji bazowej Starlink we Woli Krobowskiej na Mazowszu (Polsat News, WP, Bankier). Pożar wybuchł w nocy z 23 na 24 września. Szef MSWiA Marcin Kierwiński nazwał to aktem sabotażu i dywersji; podejrzani mają usłyszeć zarzuty działania na rzecz obcego wywiadu (Interia, WP). Mają trafić do Polski na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania (Rzeczpospolita). Minister koordynator służb Tomasz Siemoniak powiedział, że prokuratura nie ma wątpliwości co do współpracy z obcymi służbami i że nie widzi innych niż rosyjskie, którym zależałoby na takim działaniu (TVN24, Onet); Reuters pisze, że Warszawa obwinia Rosję. Dowodów publicznie nie pokazano, a DailyDrop nie widział zarzutów.
Podpalenie infrastruktury łączności jest przykładem wojny hybrydowej: sabotażu, który nie jest otwartym atakiem, ale podważa bezpieczeństwo państwa. Sprawa łączy się z innymi poniedziałkowymi ostrzeżeniami: Tuska na Warsaw Security Forum, Sikorskiego o procedurach NATO i niemieckich służb o „wojnie cieni”.
Dla przeciętnego mieszkańca zatrzymanie nie zmienia codziennych usług, ale pokazuje, że sabotaż dotyka też infrastruktury cywilnej i prywatnych firm. Jeśli widzisz podejrzane działania przy obiektach technicznych, zgłoś je pod numerem 112.
Rząd: zatrzymanie pokazuje skuteczną współpracę z Niemcami i potwierdza rosyjski ślad.
Podejście ostrożne: bez zarzutów i dowodów trudno ocenić, kto zlecił podpalenie; deklaracje ministrów to jeszcze nie ustalenia sądu.
Zatrzymanie jest faktem, rosyjskie zlecenie na razie deklaracją. Najważniejsze będą dwie rzeczy: czy niemiecki sąd zgodzi się na wydanie obu mężczyzn i czy polska prokuratura pokaże, na czym opiera zarzut działania na rzecz obcego wywiadu.
Polsat News, WP, Bankier.pl, Interia, TVN24, Onet, Rzeczpospolita, Reuters, DW (12 paź 2026)
Dwóch obywateli Turcji zatrzymanych w Niemczech za podpalenie stacji Starlink; Warszawa wskazuje RosjęDwóch obywateli Turcji zatrzymanych w Niemczech za podpalenie stacji Starlink; Warszawa wskazuje Rosję
Szef MSWiA mówi o dywersji na rzecz obcego wywiadu, minister koordynator służb o rosyjskim zleceniu. Publicznie nie pokazano dowodów, a mężczyźni nie usłyszeli jeszcze polskich zarzutów.
W poniedziałek 12 października niemiecka policja, na wniosek polskich służb, zatrzymała dwóch obywateli Turcji podejrzanych o podpalenie naziemnej stacji bazowej Starlink we Woli Krobowskiej na Mazowszu; do pożaru doszło w nocy z 23 na 24 września (Polsat News, WP, Bankier). Informację przekazał szef MSWiA Marcin Kierwiński, który nazwał podpalenie aktem sabotażu i dywersji; podejrzani mają usłyszeć zarzuty działania na rzecz obcego wywiadu (Interia, WP). Zostaną przekazani Polsce na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania, czyli unijnego trybu szybkiego wydawania podejrzanych między państwami (Rzeczpospolita). Zatrzymanie potwierdził też premier Donald Tusk (Onet, Reuters, DW).
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak powiedział, że prokuratura nie ma wątpliwości, iż sprawcy działali na zlecenie obcych służb, a on nie widzi innych niż rosyjskie, którym zależałoby na zniszczeniu takich urządzeń (TVN24, Onet). Reuters pisze, że Polska obwinia o pożar Rosję. Dowody mają zostać przedstawione sądowi. DailyDrop nie widział akt ani zarzutów i nie wie, kto miał zlecić podpalenie ani jak podejrzani byli z nim powiązani; w przejrzanych przez nas materiałach nie ma też komentarza Moskwy ani Ankary.
Zatrzymania zbiegły się z dniem ostrzeżeń przed rosyjską wojną hybrydową, czyli łączeniem sabotażu, dezinformacji i cyberataków poniżej progu otwartego konfliktu. Na otwarciu Warsaw Security Forum Tusk powiedział, że każdy, kto sugeruje winę Ukrainy za wojnę, daje Putinowi „niezwykle cenny prezent” (Rzeczpospolita, Bankier). Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski ostrzegł w rozmowie z „Financial Times”, że NATO nie ma jasnych procedur na wypadek ataku hybrydowego, w którym zginęliby ludzie (Polsat News, WP). Niemiecki minister spraw wewnętrznych mówił o „wojnie cieni” wykraczającej poza zagrożenia z czasów zimnej wojny (Reuters), a szef niemieckiego kontrwywiadu o możliwych kolejnych prowokacjach (Interia, Gazeta). W Warszawie ruszył też proces czterech osób oskarżonych o podpalenia na rosyjskie zlecenie, w tym pożar przy Marywilskiej (Notes from Poland, Bankier). Szef czeskiego wywiadu ostrzegł, że Rosja może sięgać po bardziej ryzykowne operacje w państwach NATO (Reuters), a naczelny dowódca sił NATO w Europie gen. Alexus Grynkewich zapewnił na forum w Warszawie, że sojusz zablokuje atak początkowy i w razie potrzeby złamie siły przeciwnika (Onet, TVN24). Tusk dodał, że Polska przygotowuje się na różne scenariusze (Polsat News).
Zatrzymania potwierdziły niezależnie niemieckie media, m.in. „Tagesschau”, „Spiegel” i „Zeit”, które piszą o możliwym rosyjskim tropie. W przejrzanych przez nas materiałach nie ma informacji, czy mężczyźni zgodzą się na wydanie ani kiedy staną przed niemieckim sądem. Stacje naziemne łączą satelity Starlink z siecią, więc pożar jednej nie musi oznaczać przerwy w usłudze; DailyDrop nie znalazł danych o skutkach dla użytkowników.
Na dziś zostają trzy pytania: czy niemiecki sąd zgodzi się na wydanie obu mężczyzn i kiedy trafią do Polski, jakie zarzuty usłyszą od polskiej prokuratury i czy śledczy pokażą dowód na zlecenie z zewnątrz. O zleceniodawcy mamy na razie tylko deklaracje ministrów, nie materiał dowodowy.